Rejestracja /
 
 
 
 
 
 
08 Marzec 2018

Wojna domowa


  Jakiś czas temu usłyszałem o „wojnie polsko-ukraińskiej”, a nawet – o dwóch! Tak naprawdę – od razu nie zrozumiałem o co chodzi, chociaż jestem Galicjaninem i moi dziadkowie prawie tysiąc lat zamieszkali na terytorium obecnie pograniczną między Polską a Ukrainą.

Okazuje się, że „pierwsza wojna polsko-ukraińska” – to wojna domowa 1918 roku, a druga – to okres działalności UPA. Owe terminy zostały wprowadzone w życie przez prezesa ukraińskiego IPN pana Włodzimierza W. (nazwisko osoby obciążonej zarzutami, ale wina której nie została potwierdzona sądem – pisane w skrócie). Nie będę uczestniczyć w paradzie idiotów do którego pozwolili sobie włączyć się niektórzy „niedaleki” (a nawet bliski) ludzi, ale przypomnimy kilka faktów i cyfr.

Więc, „Błękitna Armia” (generała Hallera) powstała jako ochotnicza formacja najpierw jeńców wojennych imperium Habsburgów we Włoszech a także innych ochotników. Ze wszystkich w/w jeńców na propozycje interweniowania do Francji przystało blisko 98%, czyli – Polacy, Rusini, Żydy… Z innej strony – w „Armii Halickiej”, byli Ukraińcy, Rusini, Żydy a nawet … Czesi i Niemcy! I jeszcze taka ciekawostka – dowódca wojska Polskiego w Galicji – polski hrabia Stanisław Szeptycki, brat metropolita greckokatolickiego Andrzeja, tylko przez wypadek nie został dowódcą armii Halickiej!

Większość żołnierzy obu armii łączyło tylko jedno – pochodzenie z Królestwa Galicji i dotychczasowe obywatelstwo austriackie, i tyle. Niestety, poglądy nacjonalistyczne, brak zaufania i pomoc trzeciej strony – doprowadzili do wojny domowej. To tragedia skutki której występują do dziś.

Jeżeli u Państwa powstaje pytańko „Co do tego ma dzisiejsza Ukraina?” – nie mam na to dobrej odpowiedzi. Ani zlej. Chociaż, o zlej można było by coś powiedzieć, przypominając „trzecią stronę” w tej wojnie, …ale wtedy będziemy podobni do w/w idiotów, więc – odpuśćmy sobie.

Natomiast, chyba warto wspomnieć o śp. hrabię Leonię Ludwiku Sapiehę – marszałku sejmu galicyjskiego, który na Soborze Słowiańskim doprowadził po porozumienia między Polakami a Rusinami w sprawie przyszłości Wspólnej Galicji. Niech żyje pamięć o Wielkim Człowieku!

… Wracając do tematu, – czyli o tzw. „drugiej wojnie polsko-ukraińskiej”, – na konferencji pokojowej po zakończeniu Wielkiej Wojny w 1919 roku uznano dla Polski 25-letni mandat na zarządzanie autonomiczną Galicją, – przed 20 listopada 1944 roku miało nastąpić rozstrzygnięcie plebiscytowe o dalszym losie kraju. Wiadomo, że tak się nie stało – 1 września 1939 roku rozpoczęła się Druga Wojna, a już 17 września Sowieci wtargnęli się do Galicji Wschodniej. W międzyczasie wojennym doszło do zamachów i aktów terrorystycznych w Polsce na tle narodowościowym …

Galicyjskie Polacy i Halicki Rusini po Wielkiej Wojnie zostali obywatelami RP, czyli – Polacy, Rusini i Ukraińcy! Tak, 1+1=3! Sprawa w tym, że w końcu 19 – na początku 20 wieku, empirii Habsburgów (Austria) i Romanowych (Rosia) tworzyli narodowość ukraińską jako powód do aneksji i „prawdziwej wojny”. Ze strony rosyjskiej jako substrat wykorzystano naród Małorosyjski (od 1870-go roku), ze strony austriackiej – Rusinów. Chociaż pierwszeństwo w tej sprawie należało Rosji, już przed Pierwszą Wojną inicjatywa była po stronie austriackiej. W owej wielonarodowej i wielokulturowej Galicji ta gra imperska doprowadziła do wojny domowej, jak już wcześniej opowiedziano. Niestety, na tym się nie skończyło.

Chociaż, po przegranej wojnie „Ukraińcy” w RP przez UZND (Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne) delegowali 26 (później - 23) posłów i 9 senatorów i zajmowali stanowisko wicemarszałka Sejmu RP (1935-39) do reprezentacji ich interesów samodzielnie zgłosiła się inna organizacja. Organizacja marginalna, która nie mięła żadnej reprezentacji nawet na poziomie najniższym. Organizacja która wybrala terror i prowokacji jako jedyny sposób na zdobycie władzy – UWO (Ukraińska Organizacja Wojskowa), od roku 1929/33 – OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów). Jeden z marginalnych terrorystów OUN - Stepan Bandera za zamach na ministra Pierackiego został skazany na karę śmierci, którą zamieniono na dożywotnie, później (dzięki Sowietom) został symbolem skrajnego nacjonalizmu ukraińskiego.

Najpierw UWO-OUN załatwili znanych Rusinów, dalej nadszedł czas na rozłam OUN i załatwienie OUN/M (Melnykowców), dalej – był czas na Żydów, po tym – nadeszła pora na Polaków. Właśnie, ten ostatni okres – od Rzezi Wołyńskiej do akcji Wisła, jak się okazuje, teraz niektórzy nazywają „drugą wojną polsko-ukraińską”!

Co fenomenalne, że ostatni ofiary tej wojny – Łemkowie (Rusini Bieszczadzkie) – nie mają prawa do własnego języka ani do deklaracji swojej narodowości na Ukrainie, ale, po PRL-u, odzyskali takie prawa w Polsce. Chyba coś nie gra w „niektórej” legendzie ideologicznej.

To wszystko byłoby niezauważone, gdyby kolejne prowokacji władz, które przejęli aneksję Galicji, zostały potraktowane godnie. Niestety, wirus z Rosji dotarł na Ukrainę, i już stamtąd grozi Polsce. Gdy będziemy myśleć kategoriami jaskiniowców – zdegradujemy do poziomu neandertalczyków, a nawet – pitekantropów. Zresztą – jaka różnica – druga, trzecia czy czwarta wojna, gdy chodzie o wojnie domowej. Chociaż możliwe, gdy chodzie o wojnie, ważne jest nie podział na swoich-obcych, jak-to mniej polskich i Więcej Polskich, ale tylko o zachowanie natury ludzkiej?

Nie znam Twoich poglądów, ale mam do Ciebie jedną prośbę – nie zabij dziś – zostań człowiekiem jeszcze dzień – dobry dzień.

Serwus!
FB-komentarzy Komentarzy

Dodaj komentarz!

Twój login:
Twój E-Mail:
Kod:
odśwież, jeżeli nie widzisz kodu
Wprowadź kod:
Tagi
Copyright © 2018 Monastyrski sp. z o.o.